poniedziałek, 20 listopada 2017

Marionetka? Nie!





Dawno nie pisałam dla Was. Wielokrotnie zabierałam się do jakiegoś tekstu, jednak żadnego nie mogłam skończyć. Porzucałam więc niedokończone skrawki myśli. Dziś jednak zmotywowałam się ostatecznie. Mam nadzieję, że zechcecie poświęcić mi choć chwilkę.

Co mnie natchnęło? Same życie, obserwacja świata i głosy dobiegające do mnie.

Marionetka to taka kukła, którą można sterować wedle swojego uznania. Czasem mam wrażenie, że niektórzy chcieliby mieć władzę sterowania innymi. Kto? Bliscy i dalsi. Dziś skupię się na tych najbliższych. Rodzicach. Mamy i ojcowie mają często swoje wizje naszego życia. Zaplanowali nam je do osiemdziesiątki. Wiedzą jakie mamy studia podjąć, z kim się spotykać, za kogo wyjść, gdzie mieszkać i milion innych rzeczy. Czasem mają takie pomysły już zanim staniemy na swoich nogach. Podobno wtedy zaczynamy wyprowadzać się z domu, gdy nauczymy się chodzić. Wtedy rodzice mają jeszcze ogromny wpływ na nas. Tak duży, że za kilkanaście lat nie będą chcieli zrozumieć, że ich władza przestaje obowiązywać. Staje się coraz mniejsza, aż zanika.
Mogą radzić, pomagać lub zwyczajnie nie przeszkadzać. Czasem to aż nadto szczęścia.
Młody człowiek idzie w świat, znajduje swoją drogę, drugą połówkę, pracę.
Jednak jego wizja bardzo różni się od tej, którą mają rodzice.
Nie pojawia się co tydzień na obiadach, ubiera się po swojemu i jeszcze odważy się wyprowadzić na drugi kraniec kraju, świata. To oburza dawców życia aż za często. Po co Ci to? Ja nie wiem jak sobie poradzisz... Rób jak chcesz ale na mnie nie licz. To tylko niektóre próby złamania młodego człowieka, który sam kreuje swoje życie.
Co się dzieje z rodzicem? Nieposłuszne dziecko nie wykazuje skruchy należy je więc ukarać. Nie zawsze musi być świadome kary. Czasem wystarczy kilka słów krytyki, porównanie do kogoś innego i wieloletnie ćwiczenia nad poczuciem własnej wartości legnie w gruzach. To nic, że na kilka dni zanim znów zostanie odbudowane. Przecież dajesz radę i jesteś samodzielna, nie prosisz o pieniądze, nie masz komornika na koncie. I tak czujesz się jak bezwartościowa kupa gówna. Jesteś gorszy od A bo mniej zarabiasz, głupsza od B bo nie złapałaś bogatego męża oraz masz takiego pecha biedna, tak Ci współczuje...
Jak to jest, że Ci którzy mają dawać siłę podcinają skrzydła? Nic złego nie zrobiłeś. Opuściłeś gniazdo. A właściwie ważyłeś się opuścić gniazdo, zwiększyłeś dystans. Nie waż się przestać być marionetką! Rodzice chcą sterować twoim życiem nawet na odległość i nie cofną się póki nie zgnębią Cię wystarczająco. Wyleją na Ciebie pomyje, udowodnią, że jesteś nikim. Człowiekiem gorszego sortu. Po co? Dla poczucia kontroli. Nie będziesz latał motylku bo skrzydła masz podcięte.
Co z tym zrobić? Nic. Najlepiej się odciąć. Ciężko jest urwać kontakt ale można go ograniczyć. Powiedz im, że nie chcesz tego słuchać. A nawet jeśli czasem musisz nie wierz im. Jesteś wartościowym człowiekiem. To nie Twoja wina, że Ci którzy mają Cię wspierać wbijają nóż w plecy. To dość zatrute i wadliwe pokolenie.
Możesz zrobić tylko jedno. Być świadomym człowiekiem i w przyszłości rodzicem. Doklej swojemu dziecku skrzydła choćby miało runąć jak Ikar.



wtorek, 8 sierpnia 2017

Urlop w Lubelskim

Na stałe mieszkam na Mazowszu, jednak moje korzenie na zawsze już  będą na Lubelszczyźnie.  Chciałabym pokazać Wam kawałek mojego dzieciństwa, wczesnej młodości. Zaprosić wirtualnie a jeśli Wam się spodoba być może wpadniecie tam.


Jezioro Wytyckie




Lublin































Ogród Saski
















Było naprawdę gorąco...







UMCS miejsce, gdzie spędziłam kilka lat.








Carnaval Sztukmistrzów


Las












Włodawa - miasto trzech kultur










Katolickiej





Prawosławnej


i tej, której już nie ma. Judaistycznej.







Okuninka i jezioro Białe. Kto zna?




Sobibór. Miejsce dawnego obozu śmierci.
















Nie zapominajmy...



Kocham to miejsce!

























 

Lubelskie - warto zobaczyć.  Byliście kiedyś?